Biało – zielone obłoki

Playlista na jesienno – zimowe wieczory. W większości stare kawałki.

1. Kiedy mnie już nie będzie

2. Samba przed rozstaniem

https://youtu.be/vaVEI6wYx5M

3. Ja nie chcę spać

4. Nocny dyżur

https://youtu.be/BYHx8E8ysQM

5. Czy pamiętasz jak to było?

6. Jest cudnie

7. Nie warto było

8. Apelo

9. The Godfather

10. Kill Bill

11. The Ecstasy of Gold

https://youtu.be/nOr0na6mKJQ

TatuLawer

Tattoo lover. Zaliczam się do nich. W sprawie własnych tatuaży nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. W planach jest jeszcze… przynajmniej jeden. Wiem, powiedzą mi niektórzy: „A na trzech miało się skończyć!”.

Bo na razie faktycznie mam trzy. Nie kryję się z tym, ale i nie odkrywam ich Bóg wie jak bardzo. Zawsze o nich marzyłam. Dopiero niedawno zaczęłam się tatuować. Mam oprócz tego poprzebijane uszy (swego czasu miałam przebite nie tylko uszy, ale kolczyk – nie – z – uszu sobie dawno temu wyciągnęłam).

Tatuaż może być dziełem sztuki. Dzisiaj duża część tatuatorów jest po ASP. Uważam jednak, że tatuaż to bardzo, bardzo indywidualna sprawa. Moje coś znaczą. Co? To pozostawię dla siebie.

A te na zdjęciu to nie są moje tatuaże.

A uszy ma ogromnie muskularne

Bodaj u Zembatego leciała piosenka w której padały słowa: A uszy miał ogromne, muskularne„. Moja B. – choć Malutka – uszy ma przynajmniej rozmiaru XL. Jak myślę o tych uchalach, jak myślę o mojej B., to się strasznie wzruszam, choć wiem, że niedługo będę w domu i Ją uściskam. A Maleńka B. zastrzyże swoimi pięknymi uszyskami. Cudownie jest dawać siebie Psiakowi.

Dzisiaj cały dzień spędziłam z moją kochaną M. To M. gościła mnie w Köln. Wzruszam się. Już tęsknię… Nie możemy się nagadać z M. Cały czas nawijamy, cały czas się śmiejemy. Dziękuję! Było cudownie. Jak zawsze😘

Ślemy moc liźnięć z Księżną B.! ❤️

Dzisiejsza Warschau:

Ciemnieje ludzi wielka chmura

Mimozami zwiędłość przypomina…

Jesień to moja ulubiona pora roku. Ale ma również tę ciemniejszą stronę. Potrafi mnie bardzo przytłoczyć. Aż za bardzo. Mam nadzieję, że w tym roku nie przytłoczy mnie aż tak, jak przytłaczała w zeszłym roku i – najbardziej – dwa lata temu.

Jest tak pięknie za oknem. Tak kolorowo jest w Moim Mieście. I tylko ludzie ciemnieją na ulicach.

Michała

Dzisiaj 92. urodziny obchodzi najważniejsza Osoba w moim życiu. Dzisiaj 92. urodziny obchodzi Dziadziuś.

Tata mojego Taty. Mecenasa S.

Urodził się 29 września 1926 roku w moim Zawrociu. W domu było ich dziewięcioro – Dziadziuś jest siódmy z kolei, a szósty spośród synów moich Pradziadków. Imię Michał dostał, bo urodził się na świętego Michała.

Miał trzynaście lat, kiedy wybuchła wojna. Uczył się na tajnych kompletach – w gimnazjum w Sterdyni. W wieku osiemnastu lat został postrzelony w nogę i – po leczeniu w szpitalach Ciechocinka – wywieziony na roboty do Berlina. Przeżył bombardowanie Berlina. Wrócił na rodzinne Podlasie w momencie, kiedy Najbliżsi stwierdzili, że On już na pewno nie żyje.

Z wykształcenia, z wykonywanego przez lata zawodu i z zamiłowania jest architektem. Od 1993 roku jest na emeryturze.

Z nikim nie jestem tak związana jak z Nim. To po Nim jestem tak rodzinna. To po Nim tak kocham moje Zawrocie.

Jestem Jego jedyną wnuczką. I Dziadziuś, i Mecenas S. przeszli coś, czego naprawdę nie życzę nikomu – łącznie z największym wrogiem. To było ponad trzydzieści lat temu.

Dziadziuś.

Najcudowniejszy Człowiek.

Kocham.

Kocham.

Kocham…

Poemat nostalgiczny

Niedawno wróciłyśmy ze spaceru. Księżniczka B. śpi. A ja – popijając kawę – stwierdzam, że tak naprawdę w tym momencie zaczął się mój weekend. Wczoraj przez cały wieczór miałam zajęcia. Dzisiaj od rana również.

No właśnie. Serce gryzie nostalgia. Lód duszy nie ścina. Mahalii śpiewającej swój czarny, smętny blues też nie słychać.

Dzień wprawdzie jeszcze trwa, ale powoli chyli się ku końcowi…

A tak dzisiaj miałyśmy zielono…