Trudno!

Panowie, może mają i rację uważając,
Że jestem troche nieustatkowana. Jak ktoś oszołomiony i wiecznie roztargniony,
To znaczy, że jest tylko zakochany.

Że pamięć, że głowa, że czyny, że słowa,
Że wszystko inne jest niż zawsze
Bo rozum mówi przestań! rozsądek mówi nie!,
A serce robi to co samo chce.

Trudno, gdy człowiek zakochany,
To chodzi jak pijany
I wszędzie widzi jedną postać – drogą cudną.
Trudno, gdy przyjdzie ta tęsknota
I serce Ci omota,
To nie poradzisz nic.

W dzień ją masz na tarczy słońca,
W nocy widzisz ją wśród gwiazd.
Patrzyłbyś i patrzyłbyś bez końca
W jej twarzyczkę taką jasną,
Taką piękną, taką cudną.

Trudno, to jest miłości siła,
Że jak Cię raz chwyciła,
To nie poradzisz nic.

Z kubkiem herbaty w ręku, przed komputerem (piszę!), z telefonem w ręku (piszę!), przy palących się świecach (uwielbiam!) – słucham…

Moje niebo mieszka w Zawrociu

Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę. Oj, chciałoby się wypić entą już dzisiaj kawę, ale pora, niestety, nie ta. Jak wiadomo – uwielbiam kawę i delektuję się nią (aż za) często.

Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę. Chciałoby się wypić tę kawę w moich ukochanych stronach, ale jeszcze trochę czasu minie, żebym mogła do Zawrocia pojechać. Do mojego Zawrocia.

Śpiewano kiedyś, że moje niebo mieszka w górach. Moje prywatne niebo mieszka na moim rodzinnym Podlasiu. Moje niebo mieszka w Zawrociu.

Walka o pomoc

Nie jestem osobą w pełni sprawną – tak się złożyło. Kilka miesięcy wstecz wspominałam o proteście osób niepełnosprawnych. W innym tekście pisałam o moich Rodzicach i mojej ukochanej Logopedii Krysi Zielińskiej – o Osobach, dzięki którym funkcjononuję. Funkcjonuję. Funkcjonuję… Funkcjonuję….

Na Onecie pojawił się artykuł, który poniekąd podsumowuje protesty, które miały miejsce. Smutne, ale, niestety, prawdziwe jest stwierdzenie, że – jak do tej pory – niewiele one zmieniły. Jak długo jeszcze trzeba będzie walczyć, by wywalczyć realną pomoc?

Artykuł

Rodzice osób niepełnosprawnych rzadko kiedy się skarżą. Wiem to po swoich Rodzicach. Zaciskali zęby i walczyli. Ale – nasi Rodzice, Rodzice Niepełnosprawnych to ludzie. Nie cyborgi. Boli, że tak często są przez polskie państwo nierozumiani.

Jeden i tylko jeden dzień

Fundacja ,, Zobacz, jestem” zainaugurowała program ,, Jeden dzień wart całe życie „. Myślę, że warto zapoznać się z założeniami tego programu.

Samobójstwo – to nie rozwiązanie. Obserwujmy. Rozmawiajmy. W razie potrzeby – prośmy o pomoc specjalistów.

Może kiedyś zamieszczę tu tekst, w którym zawarłam głębsze przemyślenia na ten temat. Tekst którym zawarłam jakąś część prawdziwej historii.

Po co odbierać sobie życie, gdy przed nami jest jeszcze tyle… tyle dobrego?

Po co wchodzić w wielkie nic?

Bracia Mniejsi

Dzisiaj o psach. Pies też człowiek, zawsze to powtarzam. Też człowiek, tyle tylko, że ma cztery kończyny dolne zamiast dwóch nóg, no i porozumiewa się w troszkę innym narzeczu. Psiaki są nieodłącznymi istotami w moim życiu. Miałam – i mieć będę. W domu moich Rodziców mieszka ich cztery. W maju minęły trzynaste urodziny naszego ukochanego Servisa, który zgasł w lutym. A ja, myśląc o Nim jak się rozklejałam, tak się rozklejam.

Nie rozumiem ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami. Nie ogarniam, jak można pozbyć się psiaka, a takich przypadków jest dużo podczas wakacji… bo co? Bo państwo na urlop sobie pojechali? Stwierdzili, że nie ma tam miejsca dla zwierzaka i wyrzucili psa z auta? A on, biedny, biegł za tym samochodem, próbując go dogonić…

Urodziło się dziecko, to dla zwierzęcia już nie ma miejsca? Niby dlaczego? Zwierzę jest istotą, która czuje, która rozumie. To, że psiak warknie na dzieciaka, to może być oznaka strachu. I psu, i dziecku trzeba poświęcić uwagę, nauczyć obydwoje postępowania względem siebie. Nie zapomnę, jak w zeszłym roku poszłam na długi i męczący (spacer) z naszą wyżełką. Z naprzeciwka szła pani z dwójką dzieci – pięcioletnią dziewczynką i półtorarocznym chłopcem. Starsze z dzieci spytało mnie, czy może pogłaskać pieska. Trzymałam moją K. na smyczy, wiedziałam, że w razie czego przywołam ją do porządku, więc odpowiedziałam, że jasne, że tak. Ta mała wzięła młodszego brata za rączkę i zaczęła go uczyć, jak głaskać pieska. Że nie wolno drapać, że nie wolno szarpać, że trzeba delikatnie. Mój podziw dla rodziców tych dzieci był i jest wielki.

Jednym wpisem wiosny nie uczynię, ale przynajmniej wyleję na papier choć cząstkę mojej miłości do zwierząt, tęsknoty za nimi i absolutnego braku akceptacji dla zadawania krzywdy naszym Braciom Mniejszym.

„A gdy się wypełniły dni i umrzeć przyszło latem,
przez Most Tęczowy przeszły psy. – Równiutko. Łapa w łapę.
Od łap tysięcy dudnił most, deszcz krwawy smagał ziemię,
a one szły, i szły, i szły, ból niosąc i cierpienie.
Anioł zastukał w boże drzwi,:- „Mój Panie, już są blisko”-…
Popatrzył w oczy pełne łez, choć przecież znają wszystko.
U zejścia z mostu stanął Bóg- pobladły, wargi drżące-
-jak tu utulić wszystkie psy, gdy idą ich tysiące?..
Jakimi słowy błagać ma Bóg psy o wybaczenie
za to, że wierząc w obraz swój, dał człowiekowi Ziemię?”
(B. Borzymowska)

Wyjdę z siebie, stanę obok

Spokojnie moglabym zaśpiewać coś na melodię: Wyszłam za mąż, zaraz wracam. W moim jednak przypadku (a – jak może wiadomo czytelnikom mojego mrowiska – właściwie znaczną częścią mojego życia rządzi przypadek – nigdy nie może być spokojnie i normalnie) wypadałoby raczej zanucić: Wyjdę z siebie, stanę obok.

H. wstała rano, oczka przetarła i od razu się zorientowała, że w nocy wywaliło korki. Nie wiadomo ani jak, ani dlaczego. Pardon, nie było wiadomo. Korki się wsadziło z powrotem, ale jedna z żarówek i tak nadal się nie świeci. Trudno.

Po tym jak dzień minął H. bardzo miło – dwa spotkania, odwiedzenie wystawy, wysłuchanie wykładu, H. wróciła do Dziurawego Buta, przez całą drogę powrotną głowiąc się, co mogło te korki wysadzić. Odkrycie – oto bowiem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki włączyło się ogrzewanie podłogowe. Które za Boga nie chciało dać się w ogóle włączyć, do dzisiaj znaczy się, kiedy włączyło się samo. Elektryka, elektryka. Zwarcie. Coś się włącza, coś się wyłącza (a może: coś się kończy, coś się zaczyna?).

No i H. przez prawie godzinę mocowała się z dotykowym ekranem regulatora temperatury. To nie koniec, niestety. H., jak na mądre dziecko przystało, postanowiła zapytać Wujka Gugla o to, jak się ustawia ten regulator. Instrukcję sobie ściągnęła i zamierzała oddać się jej lekturze, więc wcisnęła pierwszą instrukcję jaka jej się wyświetliła wśród zapisanych w telefonie pedeefów i…

… i jakim cudem wyświetliła jej się Instrukcja Obsługi Internetowego Systemu Zamawiania Kremacji i Pogrzebów, opracowana przez Zarząd Cmentarzy Komunalnych w Warszawie, tego już H. nie wie. Nie wiedziała nawet, że coś takiego ma w czeluściach swojego telefonu.

Takie rzeczy tylko u H. #jakpowtórkazWielkiejNocy

#brawoja

#Helkatakazdolna