Piszę chociaż kilka słów

Obiecałam Ci, mój kochany T., że napiszę więcej. No to, do dzieła!

Właśnie wyszłam z antykwariatu wprawdzie uboższa o parę złotych, ale bogatsza w cztery (o cztery?) nowe książki. Będą w moim em – kwadracie. Trzy z nich są poniekąd kopenhaskie, czwarta to powieść autora jednej z moich ukochanych książek. Wiesz, że jak ktoś chce szybko stracić dużo kasy, to wystarczy, że mnie wypuści do księgarni… Em – kwadrat już się mebluje, więc przeprowadzka na dniach (no, mam nadzieję!). Cieszę się ostatnimi dniami urlopu, od poniedziałku wracam do pracy.

Całuję mocno. Mocno. Mocno…

Copen, meu amor

Czasami czuję się tak:

(Jak nietrudno ze zdjęcia wywnioskować, cieszę się, że zbliża się Wielkanoc, a wraz z nią – (zasłużony) odpoczynek. Oby tylko pogoda dopisała bardziej niż w roku ubiegłym, choć znów (a przynajmniej póki co) piękną zimę mamy tej wiosny!)

Od kilkunastu dni w każdy wieczór w naszym domu leci serial ,,Most nad Sundem”. Øresundbroen ❤ Dwa lata temu – ach, moja kopenhaska Wielkanoc w Wersji Hard 😉 Tęsknię, Kopenhago.

Do niesłyszącego studenta

Jutro mija dokładnie siedem miesięcy odkąd – po sześciu latach bojów – i przebojów – ze szkolnictwem wyższym – uzyskałam tytuł magistra, kończąc tym samym studia. To było sześć pięknych, ale i niełatwych lat.

Idąc na studia – masz głowę pełną pomysłów i marzeń. Drżysz przed pierwszymi kolokwiami, wkuwasz do pierwszej sesji. Jak każdy student. Na ogół wybierasz którąś z pierwszych ławek, bo to zawsze bliżej wykładowcy. A Ty wtedy lepiej słyszysz. I masz nauczyciela w zasięgu wzroku, więc – w razie potrzeby – czytasz z ust.

Lektorat z języka obcego. Ja wiem, że to nie jest łatwe. Ale – próbuj! Rozmawiaj z lektorem, wytłumacz mu swoją sytuację. Proś o kserówki, chodź na indywidualne konsultacje. Udzielaj się na zajęciach, gadaj – nawet jeśli – tak jak ja – mówisz totalnie niegramatycznie, a Twoja wymowa jest – nazwijmy to – specyficzna. Prezentacje multimedialne, wystąpienia przed grupą? Jak najbardziej – przygotowuj je! W szczególności, jeśli są na temat, który Cię interesuje, w którym się dobrze czujesz. Zwróć się tylko o zwolnienie Cię z rozumienia ze słuchu (listening comprehension).  Łacina – język martwy – też jest do ogarnięcia, ja ją polubiłam.

Masz możliwość wyjazdu na Erasmusa? Skorzystaj! Ja spędziłam semestr w lodowatej Skandynawii (i właśnie Cię pozdrawiam znad duński duńskiego!). Na Erasmusie – szlifuj język. Ja byłam w takiej sytuacji, że musiałam mówić po angielsku, bo… bo po prostu w Danii – w przeciwieństwie do, na przykład, Anglii – Polaka aż tak łatwo na ulicy nie spotkasz. ,,Nie wiesz, jak coś nazwać? Opisz to!’’ – tak mi powtarzali moi angliści z liceum. Więc opisywałam, szukałam słów, by opisywać. Mój angielski się poprawił, w to nie wątpię. Bo przez bite pół roku mówiłam po angielsku na co dzień – ze Skandynawami, Australijczykami, Amerykanami, Kanadyjczykami, Niemcami i przedstawicielami kilku innych nacji… więc: różne wymowy, różne akcenty, etc., etc., etc. Żałowałam, że zaniedbałam niemiecki, który tłukłam przez sześć lat. Już dziś nic z niego nie pamiętam (poza: ,,Ja’’, ,,Nein’’, ,,Hände hoch’’). Jeśli masz możliwość rozpoczęcia nauki języka kraju, w którym jesteś – rozpocznij tę naukę. Mamy rok 2018, więc mojego Najpiękniejszego Języka Świata – tak, duńskiego! – uczę się już dwa lata, a zaczęłam właśnie w Danii. Jeszcze jedno – prezentacje na forum grupy ćwiczeniowej, bo to też musisz tam przerobić. W języku, w którym odbywasz zajęcia. Przedstaw. Najwyżej proś o niezadawanie Ci pytań. A egzaminy? Wnioskuj o ich pisemną formę.

Koła naukowe – wkręć się, działaj w nich. Przez dwa lata byłam skarbnikiem jednego z kół naukowych. Organizowałam konferencje naukowe, jak też byłam ich czynną uczestniczką, a teksty wygłoszonych przeze mnie referatów – pasjonuję się historią Szarych Szeregów, więc traktowały o Szarych Szeregach –  zostały wydane drukiem.

Studia mogą być naprawdę pięknym czasem. To, jakie będą Twoje, w dużej mierze zależy od Ciebie. Korzystaj z nich. Stawiaj sobie cele. Walcz. Życzę Ci powodzenia.

avatar_1504396610553.jpg

Kopenhaski wiatr

Pogoda, która teraz opanowała nasz piękny kraj, jako żywo przypomina mi tę kopenhaską. Wspomnienia z Kopenhagi pojawiają się ostatnio często, bo oddaję się lekturze książek Łukasza Orbitowskiego, który mieszkał w Mojej Pięknej København i tam akcja części powieści ma miejsce. Najpiękniejszy Język Świata leży i kwiczy kwikiem rozpaczliwym od tygodnia. Muszę doń zasiąść, tylko ciągle nie mam kiedy – dzień w dzień wracam do domu bardzo późno.

Znad Danii ciągnie czarny front

Katastrofa promu ,,Jan Heweliusz”.

Dokładnie dwa dni temu minęła jej dwudziesta piąta rocznica. U wybrzeży Rugii (Niemcy) zatonął polski prom. Pięćdziesiąt pięć osób straciło życie. Siedem lat później – we wrześniu 2000 roku – u północno – zachodnich wybrzeży Danii zatonął polski jacht SY Bieszczady należący do gdyńskiego Centrum Wychowania Morskiego ZHP. Więcej: tutaj.

Znaleziony obraz SY Bieszczady (źródło)

Zespół ,,Banana Boat” poświęcił nieznajomym przyjaciołom z ,,Bieszczad(ów)” wzruszającą szantę – Requiem. Pozwolę sobie zacytować jej tekst:

,,Znad Danii ciągnie czarny front
I kirem kryje niebo.
Stalowy potwór, obcy ląd,
Boże! Dlaczego, dlaczego…?
Północnym morzem szary świt
Nie błyśnie nigdy dniem.
W kołysce fal zasnęli ci,
Którym przerwano sen.

Rozmył się czas, słoneczny blask
W szarych głębinach tonie.
Niech tuli Was do snu po brzask
Podmorskich pieśń połonin.
Niech dobry Bóg sto morskich dróg
Do Hilo Wam prostuje.
Niech nasze myśli do Was mkną,
Bardzo Was tu brakuje.

Znów dzielna Mona w morze szła,
By nie dać ich śmierci ponieść.
I jedna ocalała skra,
Co uszła, by o tym nam donieść…
Niech Bogu będą dzięki, że
Choć jej nie spowił cień!
Trzeba żeglować, żeby żyć.
Czuwaj, ahoj! Kurs – dzień!
Do nas też kiedyś dotrze zew,
By sztormiak wziąć i sweter,
I białe skrzydła białych mew
Poniosą nas lekko po niebie.
I popłyniemy z Wami, hen,
Gdzie cudny błękit lśni,
Cudne „Bieszczady”, cudny dzień
I nikt nie liczy dni.
Tam w portach radość, wieczny bal,
Tam zieleń bananowców,
Tam bryza czesze grzywki fal,
Tam nie ma złych tankowców…”

RIP (*)

Listopad w duńskiej poezji

Listopadowo. Z tęsknoty za Kopenhagą. Wiersz znaleziony w odmętach neta.

„Rok ma 16 miesięcy”
Rok ma 16 miesięcy. Listopad
grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień
maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień
październik, listopad, listopad, listopad, listopad.

„Året har 16 måneder”

Året har 16 måneder: November
december, januar, februar, marts, april
maj, juni, juli, august, september
oktober, november, november, november, november.

(H. Nordbrandt, „Håndens skælven i november”, 1986)