Śmiertelnie nudna blogerka

Zadaję sobie pytanie – co by się stało, gdyby moje mrowisko diametralnie zmieniło swój imidż i stało się blogiem modowo – lajfstajlowym (?). Gdybym zaczęła sobie strzelać miliardy selfików (albo jeszcze lepiej – gdybym zaczęła brać udział w sesjach zdjęciowych godnych największych wyroczni w kwestiach mody)? Gdybym nie była smiertelnie nudną blogerką, która rzadko kiedy ujawnia na łamach mrowiska swoje prawdziwe imię. Śmiertelnie nudną blogerką, która nie ujawnia na blogu swojej twarzy.

Co wtedy?

Chyba zrobię eksperyment. Dokleję sobie sztuczne rzęsy, napstrykam sobie selfies i zaleję tym Instagrama. Jestem bardzo ciekawa, co się wtedy wydarzy.

Zrobić taki eksperyment?

Jak się ma dobre serce

to trzeba mieć twardą dupę. Niestety. Dzisiaj po raz nie wiem już który się o tym przekonałam. Ci, którzy zachowali się wobec mnie niefajnie – niech wiedzą, że im nie odpuszczę.

A tak w ogóle, najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Choć wiem, że zostało go raptem pięćdziesiąt pięć minut.

W inną stronę niż inni chcę iść

Mam pomysł na kolejny projekt kolejnego tatuażu. Może ktoś zna jakieś dobre studio? 🙂  Odkrywam kolejne utwory muzyczne, literackie, kolejne filmy. Nie płynę z nurtem rzeki – uparcie drepczę, bo drepczę (nie lubię się spieszyć), ale – pod prąd. Cały czas jedynie szukam tego swojego stylu ubierania się – eksperymentuję permanentnie. Jak śpiewała Marysia Sadowska – ,,w inną stronę niż inni chcę iść”. 

Przeleciałam dzisiaj wzrokiem posty z Kopenhagi. Na przykład ,,Spacerem w stronę Norrebro”.

Wspomnienia…

Erasmus w Danii

woman beside river between buildings
Photo by Oleksandr Pidvalnyi on Pexels.com

Tak śmiesznie mali – dosłowni zbyt

Na koniec tego weekendu – Rodowicz. Poprzedni tydzień był po prostu taki, że nie wiedziałam momentami, jak się nazywam, bo taka była gonitwa.

A my, tak łatwopalni,
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć.
A my, tak łatwopalni,
Tak śmiesznie marni,
Dosłowni zbyt.

Wiem, że można inaczej żyć,
Oszukać, okpić czas.
Wiem, jak zimno potrafi być,
Gdy wszystko jest ze szkła.

Powiem Ci to potem

Mysz jest szczęśliwa! Imieninowa kolacja w gronie Najbliższych. Rodzina. Przyjaciele. Niczego więcej do szczęścia nie potrzeba – tylko B. musiała zostać w domu, bo przyjęcie w knajpie.

A ogólnie co u Myszy, która przez cały tydzień nie ruszyła swojego „mrowiska” (tylko i wyłącznie z braku czasu)? Powiem Ci to, drogi Czytelniku, potem. Jak się trochę ogarnę i znajdę czas…