Niebo do wynajęcia, niebo z widokiem na raj

Powoli mijają – dzień za dniem. Ale… Właśnie oglądam film i jak bardzo dziwne – i odległe! – wydają się czasy, w których nie trzeba było nosić maseczek. Kolejny już raz łapię się na takiej myśli. One wrócą. Te czasy wrócą. I – cytując klasyka – jeszcze będzie… I przepięknie, i normalnie. Dlaczego? Powtarzam: bo musi tak być!

I jeszcze będzie raj…

A poniżej: niebo. Do wynajęcia.

Ocalić od zapomnienia. K. I. G.

„Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym Twoje serce
ocalić od zapomnienia.”

Nic dwa razy. W. Szymborska

Nic dwa razy się nie zda­rza
i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny
zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy
i po­mrze­my bez ru­ty­ny.

Choć­by­śmy ucznia­mi byli
naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta,
nie bę­dzie­my re­pe­to­wać
żad­nej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,
nie ma dwóch po­dob­nych nocy,
dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,
dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy.

Wczo­raj, kie­dy two­je imię
ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno,
tak mi było, jak­by róża
przez otwar­te wpa­dła okno.

Dziś, kie­dy je­ste­śmy ra­zem,
od­wró­ci­łam twarz ku ścia­nie.
Róża? Jak wy­glą­da róża?
Czy to kwiat? A może ka­mień?

Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
Je­steś – a więc mu­sisz mi­nąć.
Mi­niesz – a więc to jest pięk­ne.

Uśmiech­nię­ci, współ­o­bję­ci
spró­bu­je­my szu­kać zgo­dy,
choć róż­ni­my się od sie­bie
jak dwie kro­ple czy­stej wody…”

Za teatrem

Dobra, przyznaję się. Tęsknię. Tęsknię jak cholera. Tęsknię jak cholera za teatrem.

Więc szukam choć namiastki teatru w Internecie. Nagrania ze spektakli. Nagrania takie jak „Radość o poranku” w wykonaniu artystów Studia Buffo. Mój sposób na odpoczynek.

Na bloga „Patka w kulturze” natrafiłam dawno temu. Za sprawą YouTube i nagrywanych przez panią Patrycję (autorkę „Patki w kulturze”) filmików. I wśród tych filmików znalazłam jeden, który wywarł na mnie szczególnie silne wrażenie. Jest to wywiad z panem Michałem Sitarskim, aktorem Teatru Powszechnego w Warszawie, dla mojego pokolenia – Konradem z serialu „Egzamin z życia”, wreszcie – „Rozumem” z „orendżowskich” reklam. Link wrzucam niżej:

Wywiad

Miło posłuchać mądrego człowieka. Każde słowo wyważone, przemyślane. Trzeźwe patrzenie na świat. Blaski i cienie szkoły teatralnej – marzenia wielu ludzi. Blaski i cienie zawodu aktora – jak wyżej.

I spokój płynący z tej rozmowy. Ona tchnie spokojem. Serio.

A spokój daje nadzieję, że będzie dobrze.

I że znów spotkamy się w teatrze.

Przepraszam, czy tu szczepią?

Albo „Zaszczep mnie, jeśli potrafisz”. Czyli #szczepimysie. Moi pozapisywani. Jeden stosunkowo blisko domu, a drugi aż do Siedlec. Ważne, że są zapisani.

Przez niemal rok dawałam radę. A przy życiu niezmiennie trzyma – i trzymała – mnie praca. Przy zdrowiu psychicznym również. A dzisiaj zaczęłam tęsknić… Bo poszłoby się do kina. Poszłoby się do teatru. Usiadłoby się w kawiarni, a nie, że kawa „to go„. Teraz siedzę i oglądam stary serial. Nie ma tam maseczek. Nie ma dezynfekcji na każdym kroku. Jest normalnie.

Zobaczymy. Może szczepionki pomogą…

Rok bawoła

Piąty rok gryzmolenia. Piąty…!

I znów sięgnęłam po „Przebudzenie” de Mello. W momentach natężonej pracy ta książka mnie uspokaja. Z Kościołem – jako z instytucją mi nie bardzo jest po drodze ostatnio, ale ponieważ wiara nieustannie we mnie jest – ona pomaga mi przetrwać. I tak wierzę, że ten dwudziesty pierwszy, ten rok bawoła – będzie lepszy niż był dwudziesty, bo dwudziesty… to był rok jakiego nigdy wcześniej nie uświadczyliśmy.

Dobrze, że mam moje „mrowisko”. Swoje miejsce, gdzie mogę się „wypisać”

Dwudziesty odchodzi… w niepamięć?

Jeżeli napiszę, że to nie był zwykły rok, to po pierwsze: nie minę się z prawdą, a po drugie: nie będę oryginalna. Jak co roku, dokonuję podsumowania… roku. Spróbuję podsumować i mijający dwudziesty, choć trudne to będzie.

Co ważne – udało mi się wrócić do tematu studiów doktoranckich i w tym moim doktoracie w wolnych chwilach sobie dłubię.

Mam pracę, którą kocham i w której się odnajduję.

Podróży w zasadzie nie było… bo COVID. To znaczy: były… ale w zdecydowanie mniejszej liczbie niż zwykle.

Przeczytane dobre książki, obejrzane dobre filmy.

Kilka ważnych spotkań.

A dwudziesty pierwszy niech będzie lepszy. Jeszcze lepszy.

Przede wszystkim: niech będzie normalny. Niech będzie można znów odwiedzić teatr. Niech będzie można znów pójść do kina.

Ps. Nie, nie odchodzi w niepamięć. Bo nie da się zapomnieć tak nietypowego roku.