Być choć przez chwilę

Wczoraj mogłam być w Zaułku tylko przez chwilę – obowiązki wzywały. Byłam. Koncert chóru, wspólne kolędowanie – to pierwszy raz w tym roku, kiedy tak naprawdę poczułam atmosferę Bożego Narodzenia.

Z pewnością nieraz jeszcze odwiedzę Zaułek. Wciąż szukam zdjęcia Pani Profesor, które zawisłoby u mnie w Dziurawym Bucie (…mieszka mysz, nieźle go nawet urządziła).

A u mnie teraz w głowie siedzi piosenka Celine Dion z wczoraj obejrzanej komedii…

Choinka w Zaułku

Wybieram się dziś do Zaułka. Wybieram się dziś w miejsce związane z Panią Profesor i Jej Rodziną. Saska Kępa – to ulubiona przeze mnie A. O., to „Bossanova do poduszki”. Przycupnęłam w miejscu, w którym czasem na Saskiej Kępie można mnie spotkać – i delektuję się tartaletką. Kalorie – trudno, raz się żyje (podobno)…

Poszłam dziś do kina! Na tak zwaną polską komedię romantyczną. I mogę śmiało powiedzieć, że… że dziś odpoczęłam.

Burczysława – kobieta zasadnicza

Już od ponad miesiąca mieszkamy razem z moją Perełką N. Jesteśmy we dwie bardzo szczęśliwe. Jestem tym bardziej szczęśliwa, że dołączyłam do grona wolontariuszy Migotek. Naszych Migotek. Moich i B.

Zachęcamy – adoptujcie psiaki.

Nie bójcie się adoptować starszych psiaków. Burcia mogła mieć – jak się okazało – nawet około trzynastu lat (tak powiedzieli weterynarze). Migotki – to w większości starsze pieski.

Ten wspólny rok – B. i mój – był pięknym rokiem. N. – też została przez nas adoptowana. Została znaleziona przywiązana do drzewa w dniu, w którym B. odeszła. Uznałam, że to jakiś znak… Jesteśmy z N. Ale B. nad nami czuwa. Wiemy to.

Nie bójcie się adoptować! Jest takie powiedzenie: „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”. A ja je zmienię: „Kiedy pies jest szczęśliwy, świat też jest szczęśliwszy”. Popatrzcie – poniżej jest zdjęcie mojej ukochanej Burczysławy – kobiety zasadniczej (tak wczoraj określiła Ją moja Mama) z okresu, gdy była w schronisku:

A taka szczęśliwa i uśmiechnięta stała się w naszym wspólnym domu:

Zachęcamy: adoptujcie!

Pozdrawiamy!

N. & H.

Ból fantomowy

Jest takie pojęcie jak „ból fantomowy”. Osoby z odjętą kończyną odczuwają jej ból. Mam tak i ja w tym momencie. Boli mnie miejsce w którym był uszkodzony wczoraj aparat.

„Hello silence, my old friend”. „Witaj, ciszo, moja stara przyjaciółko”. Parafraza pierwszego zdania „The sound of silence” (Hello darkness, my old friend).

Jutro po pracy pojadę do miejsca, w którym miałam wszczepiane implanty. I może napiszę potem, czego się dowiedziałam.

Tylko mucha czuła się wyśmienicie

Nie ma już upałów. Nie ma już upałów, podczas których – jak to ładnie określono w jednej z ostatnio czytanych przeze mnie książek – „tylko mucha czuła się wyśmienicie”. Upałów podczas których człowiek marzył tylko o chłodzie, a muchy się pasły – zadowolone.

Jest za to ciepła jesienna kawa, jesienna feeria barw, którą uwielbiam. No i jesienne spacery z Perełką. Długie, bo takie N. kocha.

I jestem. N.!

Dzisiaj zamieszkała ze mną N. Niemal tydzień po odejściu Maleńkiej B. Znaleziona dokładnie w dniu odejścia mojej Kruszynki.

Moje szczęście jest… nie, nie bezglutenowe, jak koniecznie chce mi wcisnąć słownik z telefonu.

Moje szczęście jest bezgraniczne.