Kotek w tytule

Kotki są trzy. Wszystkie autorstwa Wioletty Sawickiej, wydane przez ,,Prószyńskiego i s – kę”. ,,Wyjdziesz za mnie, kotku?”, ,,Będzie dobrze, kotku” i ,,Jeśli się odnajdziemy, kotku”. Wszystkie trzy kotki są połączone bohaterami, miejscami, problemami… chociaż jakby się uprzeć, to można czytać je niezależnie. 

Obyczajowe. Nie jest to nic superambitnego, ale na pewno i pośmiać się, i popłakać przy tym można. Ja wsiąkłam w klimat książek Sawickiej praktycznie od razu. Chyba najbliższą mi bohaterką jest Gośka, przyjaciółka Anny. Tak jak ja – cały czas szuka swojego miejsca na tym całym zwariowanym świecie. 

Niezmiennie jednak moją najukochańszą książką z kategorii ,,odmóżdżacze obyczajowe” pozostaje ,,Smak świeżych malin”. Nie, nie Sawickiej. Sowy. Izabeli Sowy. 

Blogi o Erasmusie 

W moim życiu Erasmus bardzo wiele zmienił, tak więc myślę, że decyzja o wyjechaniu okazała się być słuszna (co nie oznacza jednakże, że – obok wzlotów – nie zaliczyłam też upadków). Niniejszy blog powstał tuż przed wyjazdem do Danii i w pierwotnym założeniu miał się ograniczać właściwie do pobytu na Eramusie. Dania nie jest Bóg wie jak popularnym miejscem wśród ,,eramusowców” z Polski (niemałą rolę odgrywają tu – na przykład – ceny, o których wysokości przekonałam się baaardzo szybko), tak więc strona www.hakaessite.wordpress.com powstała przede wszystkim z myślą o nich, by mieli skąd czerpać podstawową choćby wiedzę. 

Wybierając się na Erasmusa, warto zajrzeć na blogi osób, które na nim były. Dlatego też poniżej podaję linki do niektórych z nich. 

Powtarzałam niejednokrotnie, powtórzę raz jeszcze:

Try&enjoy!:)

Problem ze słuchem – gdzie szukać wsparcia?

Pomyślałam, że warto byłoby podzielić się z Czytelnikami bloga informacjami, gdzie warto szukać pomocy w przypadku problemów ze słuchem. Nigdy nie korzystałam wprawdzie z 1% podatku, więc takich informacji tu się nie znajdzie, jak również nigdy nie miałam przyznanych – w ramach orzeczenia o niepełnosprawności – punktów 7. i 8. (stała bądź długotrwała opieka drugiej osoby, konieczność stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji, edukacji). Niemniej jednak – trochę w swoim życiu przygód zwiazanych z niepełnosprawnością przeszłam… i wiem, jak wsparcie jest potrzebne.

Tak więc – kilka przydatnych (mam nadzieję!) linków zamieściłam na podstronie Polecane linki (przy czym trzeba pamiętać, żeby trochę ,,zjechać” w dół). Dziękuję Natalii (autorce bloga ,,Słysząca na nowo”) za wyrażenie zgody na umieszczenie odnośnika do jej strony. W razie pytań – sama również służę pomocą, formularz kontaktowy znajduje się w zakładce ,,kontakt”.

(Tego uroczego ślimaka zaczerpnęłam ze strony tapeciarnia.pl 🙂

Nieba. Wielkie nieba :)

A u mnie zmiany, zmiany 🙂 robi się coraz ciekawiej, póki co – mi się te zmiany podobają 🙂 jedyne, na co narzekam, i z czym się cały czas boksuję, to zdrowie, ale liczę, że i z tym dojdę do ładu. 

Magisterium? Pierwsze poprawki już Promotorowi wysłałam. Muszę jeszcze kilka rzeczy dodać, ale to, niestety, wymaga ode mnie posiedzenia w bibliotece – cóż, zrobi się i to. 

Zmiany powoli będą dokonywać się także na moim blogu. Cały czas nad nimi myślę. Na razie zmiana jest drobna – podłączyłam do niego konto na Instagramie. Szatański pomysł posiadania własnej domeny cały czas za mną chodzi. Ponieważ jednak ktoś zwrócił się do mnie z pewną propozycją – rozważam obydwie opcje. Zastanawiam się także nad stworzeniem facebookowej strony bloga.

Aktualnie mam fazę na twórczość Meli Koteluk. Tak, może i zmienia się to wszystko u mnie jak w kalejdoskopie, ale ja już taka jestem. Może i flegmatyczna, ale od czasu do czasu zastrzyk takiej energetycznej muzyki mi się przydaje. 

Nieba. Wielkie nieba!:) wyszło słońce!

Wielkanocna Demarczyk

Ewę Demarczyk czytelnicy bloga znają już z moich ukochanych ,,Groszków i róż”. ❤ Dzisiaj – w drugi dzień świąt wielkanocnych – jakże namiętnie słucham piosenki o tym, że a może byśmy tak, najmilszy wpadli na dzień do Tomaszowa. 

W województwie łódzkim też mam miejsca, które lubię, które mi się podobają, w których czuję się dobrze – poza samą Łodzią jest to z pewnością dom mojej cioci (siostry mamy) i Nadolna – kiedyś, myślę, o Nadolnej napiszę tu więcej…. Moje Zawrocie – wspomniane nieraz na tym blogu (Kochasz Ty dom , Zawrocie, Zawrocie) – to Dzięcioły Bliższe, rodzinna wieś rodziny S., czyli mojej rodziny. Ostatnio je trochę zaniedbałam, wiem… ale tyle się u mnie działo…

Piękną zimę mamy tej wiosny!

…a ja oddaję się lekturze. Słodkie świąteczne, wielkanocne lenistwo 🙂 wróciłam z działki pod Wyszkowem. I czytam. Nadrabiam wszelkie zaległości, które mi się narobiły. 

,,Przyjście wiosny” (Jan Brzechwa)

Naplotkowała sosna, 

że już się zbliża wiosna.

Kret skrzywił się ponuro:

– Przyjedzie pewno furą!

Jeż się najeżył srodze: 

– Raczej na hulajnodze.

Wąż syknął: – Ja nie wierzę,

przyjedzie na rowerze.

(…)

A wiosna przyszła pieszo,

już kwiatki za nią spieszą.

Już trawy przed nią rosną

i szumią: – Witaj, wiosno…


,,Dalida. Skazana na miłość”

Pochodząca z osiadłej w Kairze rodziny o włoskich korzeniach. Wykonawczyni takich przebojów jak ,,Paroles, paroles” (ach, uwielbiam!), ,,Besame mucho” czy ,,Un po ‚d ‚ amore”. Życie miała krótkie i w sumie mało szczęśliwe – w zasadzie wszystkie jej związki kończyły się niepowodzeniem: najczęściej śmiercią ukochanego (z reguły tragiczną). Tytuł filmu ,, Dalida. Skazana na miłość” brzmi – powiedziałabym – przewrotnie. Cały film kręci się – moim zdaniem – wokół tego, że ją śmierć… zewsząd osaczała. Wszyscy po kolei kochankowie, były mąż (który ją de facto wykreował na gwiazdę), rodzice (znęcający się nad rodziną ojciec – wyniszczony przez pobyt w obozie w okresie II wojny światowej), dziecko (inna rzecz, że tutaj to ona przeszła zabieg aborcji, po którym już nie mogła zajść w ciążę), wreszcie – ona sama, nie dająca sobie rady ze swoim życiem. I tak naprawdę jedyną osobą w miarę trzeźwo patrząca na świat w tym filmie został pokazany rodzony brat artystki – będący równocześnie jej menedżerem.

Przepiękna jest muzyka w tym filmie – złożona z jej utworów. Utworów ,,zsynchronizowanych” z poszczególnymi etapami jej życia – każdy nowy etap to inny utwór. Aktorka grająca główną rolę – jest jeszcze ładniejsza od oryginału. Popłakać sobie na tym filmie można – choćby ze względu na to, że nam żal się robi tej Dalidy nieszczęsnej. Aczkolwiek jej utwory też bywają bardzo wzruszające.

Un po ‚d ‚ amore

Panie Mróz! Ja Panu Nie Wybaczę!

I tak oto światło dzienne ujrzał nowy tom przygód mojej ulubienicy –  senior assocciate Joanny Chyłki i jej wiernego aplikanta Kordiana Oryńskiego (bardziej znanego jako Zordon). Swego czasu o obojgu pisałam. Tematyka??? Terroryzm i walka z Państwem Islamskim. 

Chyłka – jak to Chyłka – pije na umór, pali jeszcze więcej i klnie jak szewc z najodleglejszych krańców Targówka. I nie zwalnia tempa (chociaż – jak dowiadujemy się niemal od razu na wejściu – jest w ciąży). Zordonowi – biedaczysku – nie pozostaje nic innego, jak tylko za nią nadążyć. A przynajmniej próbować za nią nadążyć. Mimo iż nadążenie za Chyłką wydawać by się mogło niewykonalne. 

Panie Mróz, niech mi Pan powie, kto wpadł na szatański pomysł, by w końcowej scenie powieści Chyłka została oblana kwasem??? Nie dam oślepić mojej faworytki, no nie dam, nie dam!!! 

Liczę na to, że w szóstym tomie J.(oanna) Ch.(yłka) wróci cała, zdrowa, chciałoby się rzec: w stanie nienaruszonym. Jeśli Chyłce coś się stanie, to, Panie Mróz, ja Panu tego nie wybaczę!

choć będą ludzie – jak byli…

Jestem po lekturze kryminału ,,Grób mojej siostry”. Połączenie Grishama i Cobena. Wciąga tak, że w jedną noc spokojnie to przeczytasz. Główna bohaterka od dwudziestu lat poświęca się wyjaśnieniu zagadki morderstwa swojej siostry… a cała akcja zawiązuje się w momencie znalezienia szczątków denatki. Ostatecznie – osoba uznawana za niewinną, jak się okazuje – wcale taka niewinna nie jest. 

Dobry kryminał – lubię oddawać się lekturom takich książek. A tutaj mamy szybkie zwroty akcji, konkretne postacie, nic nie jest przypadkowe, wszystko – niczym w prawdziwym życiu – ma jakiś sens. I się kupy trzyma. Każdy ma do odegrania jakąś swoją rolę. Rolę, o której pisał Cyprian Kamil Norwid, w wierszu ,,Marionetki”, umieszczonym na końcu tego postu. 

A ja znów choruję, siedzę w domu, biorę leki. Teraz, gdy za oknem wiosna! Tym razem to jakaś wirusówka – chodzi to cholerstwo ostatnio po ludziach.

Obiecany Norwid:

„Jak się nie nudzić? gdy oto nad globem

Milion gwiazd cichych się świeci,


A każda innym jaśnieje sposobem,

A wszystko stoi – i leci…

 

I ziemia stoi – i wieków otchłanie,

I wszyscy żywi w tej chwili,

Z których i jednej kostki nie zostanie,

Choć będą ludzie, jak byli…

 

Jak się nie nudzić na scenie tak małéj,

Tak niemistrzowsko zrobionéj,

Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,

A teatr życiem płacony –

 

Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,

Nudy mię biorą najszczersze;

Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,

Czy pisać prozę, czy wiersze – ?

 

Czy nic nie pisać… tylko w słońca blasku

Siąść czytać romans ciekawy:

Co pisał Potop na ziarneczkach piasku,

Pewno dla ludzkiej zabawy (!) –

 

Lub jeszcze lepiej – znam dzielniejszy sposób

Przeciw tej nudzie przeklętéj:

Zapomnieć ludzi, a bywać u osób

– Krawat mieć ślicznie zapięty…!”