Działo się w mieście Łodzi

Studiowałam we Wrocławiu, Warszawie i Kopenhadze. W sumie niewiele brakowało, bym poszła na studia do Łodzi, z którą jestem związana rodzinnie – rodowitą łodzianką jest moja Mama. Lubię – choć myślami – wrócić do czasu, gdy – przygotowując magisterium – pomieszkiwałam pod Łodzią właśnie. I codziennie jeździłam do łódzkiego Archiwum Państwowego, bo tam – jeśli nie w BULe – moja praca powstawała.

Znalazłam na Instagramie stronę „Łódź zwana pożądaniem”. Chyba kiedyś wybiorę się na spacer po tych łódzkich podwórkach i zaułkach. Tak, jak robiłam to pięć lat temu w wolnym czasie.

Instagram: Łódź zwana pożądaniem

Słabość tak bardzo moja

Niusy z ostatnich dni. Zainwestowałam w odtwarzacz DVD i właśnie oglądam ekranizację jednej z moich Ulubionych Powieści. Nabyłam też torebkę.

Do torebek mam słabość. Na pracownię La Torebka trafiłam, gdy szukałam ręcznie robionej czarnej torebki. A po ostatniej akcji z próbą pozbawienia mnie portfela doszłam do wniosku, że muszę nosić torebki zamykane na suwak. Poprosiłam o wykonanie takowej Właścicielkę La Torebki – pierwszy mój „LaTorebkowy” zakup miał miejsce kilka miesięcy wstecz i bardzo przypadł mi do gustu.

I chyba nie jestem w swojej miłości do torebek osamotniona. Tytuł przelewu „Opłata za kolejną torebkę” spowodował wybuch niepohamowanej wesołości gościa z banku u którego realizowałam ten przelew. Facet stwierdził, że przed oczami stanęła mu jego żona.

I nie przepraszaj za to, że żyjesz!

Dręczą Cię wyrzuty sumienia. Że do kogoś odważyłeś się, Człowieku, zadzwonić po pomoc. Że kogoś o coś poprosiłeś. Może znów się od kogoś dowiesz, że po co to robiłeś? I generalnie radź sobie, Człowieku, sam.W pewnym momencie zaczynasz przepraszać za wszystko. Za to, że żyjesz. Tak, nawet za to. I zanim zwrócisz się do kogoś, przemyślisz to z pięćdziesiąt razy.Trudno jest się potem wyzbyć takiego przepraszania. Umierasz ze stresu, zanim do kogoś napiszesz czy zadzwonisz.Więc nie przepraszaj za to, że żyjesz.

Aniołom ciężko jest na Ziemi…

Służbowy Chorzów

W Chorzowie. Służbowo. Spotkanie Komisji Historycznych.

Idziemy w życie bez trwogi

Samotni wśród ludu mas

I z raz obranej już drogi

Moc żadna nie zepchnie nas

Marsz naprzód nasza drużyno

W dół nigdy, lecz zawsze wzwyż

Po latach które przeminą

Harcerski zostanie krzyż

Dokładny najbardziej

Zrobiono mi dzisiaj przykrość tak wielką, że nie dość, iż się popłakałam, to jeszcze będę starała się o wyciągnięcie konsekwencji wobec osoby, która potraktowała mnie fatalnie. Piszę, żeby nie siedziało mi to – za przeproszeniem – na wątrobie. Wiadomo, jak to u mnie jest. Napiszę, żeby nie zwariować.

Czuję, że nieraz jeszcze się popłaczę dzisiaj, bo ze mnie te emocje muszą wypłynąć. Muszą znaleźć jakieś ujście. I znajdą, na pewno, pytanie tylko, w którym momencie.

I szukam tego mojego najbardziej dokładnego „Przewodnika po chmurach”. Im więcej wokół mnie się dzieje, tym usilniej szukam takiego złotego środka, który pomógłby mi wyluzować. Przecież nie ja jedna jestem delikatna i wrażliwa. A ziemniaki – jak wiadomo – też mają mundurki.