Powiedz, że zostaniesz jeszcze

Jesienna dziewczyna. Tak mogę o sobie powiedzieć. Jesień uwielbiam, a już taką jaka panuje obecnie – uwielbiam w szczególności. Jest kolorowo. Jest ciepło. Jest słonecznie. Za dnia. A wieczorem i nocą nie jest jakoś okropnie lodowato (dla mnie to ma znaczenie wielkie, bo jestem zmarzluchem). Niech ta jesień nie odchodzi. Niech jeszcze zostanie.

Tak wyglądała moja droga do domu, gdy kilka dni temu wychodziłam z pracy.

Słucham. W tym momencie. To jedna z najważniejszych dla mnie piosenek.

TatuLawer

Tattoo lover. Zaliczam się do nich. W sprawie własnych tatuaży nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. W planach jest jeszcze… przynajmniej jeden. Wiem, powiedzą mi niektórzy: „A na trzech miało się skończyć!”.

Bo na razie faktycznie mam trzy. Nie kryję się z tym, ale i nie odkrywam ich Bóg wie jak bardzo. Zawsze o nich marzyłam. Dopiero niedawno zaczęłam się tatuować. Mam oprócz tego poprzebijane uszy (swego czasu miałam przebite nie tylko uszy, ale kolczyk – nie – z – uszu sobie dawno temu wyciągnęłam).

Tatuaż może być dziełem sztuki. Dzisiaj duża część tatuatorów jest po ASP. Uważam jednak, że tatuaż to bardzo, bardzo indywidualna sprawa. Moje coś znaczą. Co? To pozostawię dla siebie.

A te na zdjęciu to nie są moje tatuaże.

A uszy ma ogromnie muskularne

Bodaj u Zembatego leciała piosenka w której padały słowa: A uszy miał ogromne, muskularne„. Moja B. – choć Malutka – uszy ma przynajmniej rozmiaru XL. Jak myślę o tych uchalach, jak myślę o mojej B., to się strasznie wzruszam, choć wiem, że niedługo będę w domu i Ją uściskam. A Maleńka B. zastrzyże swoimi pięknymi uszyskami. Cudownie jest dawać siebie Psiakowi.

Dzisiaj cały dzień spędziłam z moją kochaną M. To M. gościła mnie w Köln. Wzruszam się. Już tęsknię… Nie możemy się nagadać z M. Cały czas nawijamy, cały czas się śmiejemy. Dziękuję! Było cudownie. Jak zawsze😘

Ślemy moc liźnięć z Księżną B.! ❤️

Dzisiejsza Warschau:

Wielkie serca Migotek

Żyjemy sobie z Księżną B. we dwie już od niemal trzech tygodni. Chciałabym dziś opowiedzieć o Tych, którzy otaczają Moją Maleńką B. opieką. Chciałabym opowiedzieć o Migotkach. I o wielkich sercach Migotek.

Migotki to (oficjalnie) Fundusz Migotkowy. Dla Maleńkiej B. i dla mnie to po prostu nasze Migotki. Które kochają Braci Mniejszych.

Jak pisałam, od zawsze chciałam dać dom Psiakowi po przejściach. Szukałam, myślałam, zastanawiałam się. Na fanpejdż (fejsbukowy) Migotek trafiłam, serfując w odmętach łorld – łajd – łebu (www). Zobaczyłam Psiaki. Kochane. Zadbane. Zobaczyłam Założycielki Migotek, które całymi sobą są dla Swoich Podopiecznych. Którym leży na sercach dobro Psiakow, które poświęcają Im ogrom czasu… napisałabym, że cały swój czas, ale nie wiem, czy nie byłaby to przesada.

Migotkowi podopieczni to w większości starsze Psiaki. Ale nie tylko. Jest dwuletnia Louise, jest Grey… Proszę, pomóżmy im szukać domów. A może ktoś z Czytelników da dom jednemu z Migotkowych cudów?

Ściskamy łapy mocno z B.!