Czy siła jest kobietą?

Pogoda za oknem jesienna, migrena szaleje, w telewizji leci jakiś wyjątkowo mało inteligentny film, a ja umieram.

Serio. Umieram. Tak mi łeb pęka.

Nie mogąc zostawić Dziadka samego z pięcioma psami (w tym moją B. – nadal na restrykcyjnej diecie, nadal leczoną), zostałam dziś w Podkowie, z zaznaczeniem, że do domu wracamy w poniedziałek.

Czy siła jest kobietą? W sumie byłoby fajnie, gdyby jednak nią była. Silnej osoby nie powala brzydka pogoda, ani migrena. Kocham jesień. Ale nie deszczową i ponurą.