Anioły i mrówki

Nie jestem aniołem. Nie ja. Nie ja z moim podejściem do życia, z moimi trudnościami w nawiązywaniu kontaktów. Nie ja. Nie ja z moim specyficznym sposobem bycia, specyficznymi przyozdobieniami ciała, specyficznym stylem ubioru. Nie ja. Nie ja z moim niewyparzonym językiem. W dwu słowy: nie ja. Wiem jednak, że istnieją wśród nas – szarych zjadaczy chleba – Anioły. Prawdziwe Anioły. Wrażliwe na los innych istot. Znam takie Anioły. Z kręgu moich Najbliższych. I co widzę? I widzę, jak ciężko jest Aniołom na Ziemi…

Anioły wiecznie dostają po dupie – za swoją anielską dobroć właśnie. Chcą pomóc – to są wykorzystywane. Gdy zaufają i powierzą jakiś sekret – obmawia się je za plecami. A ponieważ Anioły są ciche, skromne i się nie narzucają – nawet na myśl im nie przyjdzie interweniować i bronić – tym samym – swojego dobrego imienia. Kłócić się? To nie leży w naturze Aniołów!

,,- To ja – powiedział Smutek. – Wróciłem. Tęskniłaś?”

Anioły tak często są ranione. Nikt jednak nie zobaczy ich smutnych. Nikt nie zobaczy, że płaczą. Takie małe Mróweczki znajdują pod Anielskimi skrzydłami prawdziwe ukojenie. No bo Mróweczki są takie maleńkie i takie zupełnie bezbronne. Anioły – są troszkę większe i troszkę silniejsze. Kiedy jednak Anioły nawiedzi wyżej wspomniany Smutek – otwarcie przyznają mu, że za nim nie tęsknią. Udaje im się pozbyć tego namolnego Smutku. Mróweczki nie mają aż takiej siły przebicia. Może dlatego, że są po prostu dużo, dużo, dużo mniejsze od Aniołów?

Aniołom pomaga Ich wiara. Są blisko Boga. Pod tym względem są podobne do Mrówek. W modlitwie znajdują ukojenie. Wiara i modlitwa – pomagają Im spojrzeć na świat z dystansem. Tatuaż anioła oznacza wiarę w Boga, mrówki zaś – siłę i determinację. Czy to oznacza, że planuję kolejne tatuaże…? Owszem, chodzi mi taki pomysł po głowie, ale – jeszcze nie teraz.

Bardzo chciałabym być silną kobietą. Taką, która się nie poddaje. Nie, nie jestem taką. Jeszcze. Bo może taka siła przychodzi z wiekiem? Może. Wierzę, że jeszcze kiedyś będę mogła powiedzieć: ,,Tak. Udało mi się coś osiągnąć w życiu”. Teraz walczę, żeby to miało miejsce. Czasami sił brakuje – tak to już jest. Mimo wszystko próbuję stawić życiu czoła. I się mu nie dać. I pokazać, że potrafię!

Może nigdy nie będę Aniołem. Ale Anioły stanowią wzór dla takich małych Mróweczek jak ja.

,,Pokora i delikatność

nie są cnotami ludzi słabych, lecz mocnych,

którzy nie potrzebują źle traktować innych, by czuć się ważnymi.”

(Papież Franciszek)

angle scuplture
Photo by Pixabay on Pexels.com

Po zmroku

Mam ostatnio kryzys twórczej weny… Serio. Raczej słucham niż mówię. Raczej czytam niż piszę. Raczej… raczej. Nie wychodzę poza swój własny świat, bo tak (i tam) mi jest teraz najlepiej.

Ciszę przerywa gwizd, widać pociąg zbliża się do stacji. Teraz mogę funkcjonować, bo upał zelżał, a upałów nienawidzę. Lubię, gdy jest ciepło, ale bez przesady. Usiadłam do mojej genealogii. Dalej szperam, dalej szukam.

Gdziekolwiek by to nie było

I kolejny Dzień Dziecka. Smażę się na słoneczku w Moim Mieście. Inni się smażą w Kvace nad Kupą, gdziekolwiek by to nie było (ponoć daleka Chorwacja). Kvaka nad Kupą. Nazwa mnie urzekła zupełnie. No ale wracając do mojej skromnej osoby: książka, kawa, piegowaty ryjek wystawiony do słońca. Oprócz błękitnego nieba… Koniec tej sentencji zna chyba każdy. Prezent na Międzynarodowy Dzień Dziecka już sobie załatwiam: nową fryzurę, krótszą niż poprzednia.

Najlepszego, Drogie Dzieci.

W ubiegłym roku.

København.