Jak dobrze być poetą

Między przesłuchiwaniem jednej i drugiej piosenki Agnieszki Osieckiej, między czytaniem jednej i drugiej książki (porzuciłam ckliwe romansidła na rzecz biografii) – zasiadłam do komputera, by spróbować coś napisać, czegoś poszukać (pod kątem moich uczelnianych zajęć) – i natrafiłam na takie cudo:

 

poezja śpiewana

 

Jeszcze do niedawna ja też pisywałam rozmaite wiersze (z naciskiem na limeryki), jak i opowiadania. Poezją śpiewaną tych wierszy nie nazwę, ale dzięki temu, że sama zaczęłam pisać – rzeczona poezja stała się mi bliższa. Ewa Demarczyk, Edyta Geppert – to te panie, których wykonań słucham chyba zdecydowanie najczęściej.  Czytelnicy bloga zdążyli się już – jak przypuszczam – zorientować, których ich piosenek słucham najczęściej. Z autorów to są – Czapińska, Osiecka, Kofta. Czasami tak sobie myślę, że w przyszłości pojadę sobie w dalekie Bieszczady – i poświęcę pisarstwu. Tak poezji, jak prozie 🙂 a o tym, że dobrze jest być poetą, przekonywał Andrzej Bursa:

…bo dobrze jest poecie
bo u poety nowy sweter
zamszowe buty piesek seter
i dobrze żyć na świecie.

A, i w tych Bieszczadach odpocznę od zgiełku miasta. I będę mieć – niczym w wierszu Czapińskiej – spokój. Święty spokój!

aosiecka