Marks, Spencer & Dygat

Przeżywam aktualnie fascynację literaturą piękną – po ponad dziesięciu latach czytania właściwie tylko i wyłącznie książek historycznych (inne też były, ale historyczne dominowały). Połknęłam ,,Disneyland” i ,,Pożegnania” Dygata, przede mną ,,Podróż” (tegoż; liczę, że jeszcze dziś do niej zasiądę). Gdzieś pomiędzy – ,,Harry Potter i przeklęte dziecko” (gniot, gniot, gniot; jak J. K. Rowling mogła to ,,coś” firmować własnym nazwiskiem??? Przecież tego czytać prawie że nie idzie; ja przeczytałam – na tak zwanego upartego). I hit – ,,Ostatnia powieść Marcela” Katarzyny Tubylewicz.

Powieść o nam współczesnych. O współczesnym Piotrusiu Panie. O środowisku pisarzy. Relacje międzyludzkie – to najbardziej autorkę interesuje; na tym się skupia. Czyta się rewelacyjnie – lekko, szybko (pożarłam tę pozycję w dwie godziny). Tubylewicz wyposażyła swą powieść w dużą dawkę poczucia humoru (opis wesela rodziców głównej bohaterki made my day), jednak zawiera ona również gorzkie prawdy – porusza się tu na przykład kwestię dotycząca wielu z nas: kwestię samotności. Książka daje do myślenia – dokąd zmierzamy? Kim i jacy jesteśmy? Oto są pytania! Że tak pozwolę sobie dokonać parafrazy słynnych słów.

WKD, szósta rano

Za sprawą nowopodjętej pracy i bardzo wcześnie wstaję, i bardzo wcześnie wychodzę z domu. Dojeżdżając spod Warszawy, muszę mieć czas na ten dojazd… Teraz więc, kiedy moja rodzina przewraca się w łóżeczkach na drugi boczek, ja okupuję jeden z foteli w kolejce WKD, pomykając do 100licy. Zaczynam nowy tydzień, wchodząc weń – jak pisałam w poście sprzed kilku (nastu?) dni – z nadzieją, że będzie tylko lepiej. Jakkolwiek infantylnie to zabrzmi: znów przyjdzie piątek i zakwitnie miłość 🙂 Choć nadal bardzo silnie utożsamiam się z tekstem piosenki aktualnie słuchanej (chwała temu, kto wymyślił słuchawki!), nauczyłam się trochę… patrzeć w przyszłość z większym optymizmem…

Dziś urodziny Kaliny!

Jędrusik. Wykonawczyni jednej z moich najulubieńszych piosenek – do słów niezrównanego Jeremiego P. ❤ 


A na dole jak zwykle nikogo –

może kolej z Werony za drogo?

Może konno wyruszył a koń

nieżyczliwie odnosił się doń?
Może nie ma na klimat nasz palta?

Może właśnie dokańcza Tybalta?

Może zły mu Kapulet sprzeniewierzył amulet –

Więc w uśpioną uliczkę znów krzyczę:

O Romeo! Kochanku pokoleń!

O Romeo!  Już na mnie jest kolej –

Otworzyłam Ci okno 

Na tę moją samotność.

O Romeo,

czy jesteś na dole?

Czy jesteś na dole?


https://youtu.be/wyT1yuIE7_k

Dobry, ,,Zły” i brzydki

Tym razem wsiąkłam w ,,Złego” Tyrmanda, jak donosiłam wczoraj. Aż żal się odrywać… ale jednak życie to życie: trzeba iść do pracy, chodzić spać o przyzwoitej porze, pojawiać się na uczelni, jeść, pić et cætera. I tak oto mamy już przynajmniej kilka powodów dla których musimy odłożyć lekturę chociaż na chwilę. 

Przyznam, że jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona, bo nawet nie przypuszczałam, iż pisarstwo Leopolda T. może mi tak przypaść do gustu. (W ogóle się cieszę, że wróciłam do czytania – przez pewien czas było z tym naprawdę słabo.) Miło jest poczytać o Warszawie drugiej połowy ubiegłego wieku – tej już powojennej, z początku lat pięćdziesiątych. O Warszawie, którą odbudowywano. O ludziach w tej Warszawie mieszkających. I jeszcze ten język, ach, ten język… żywy, iście ,,reporterski”? ,,Reportażowy”? Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że być może tworzę teraz neologizmy.

A tak przy okazji – wiele razy słyszałam, że język, którym się posługuję jest aż nadto literacki. Pełen ozdobników. Ja sobie dopiero niedawno, przyznaję, zaczęłam zdawać z tego sprawę. Niestety, jestem już tak przyzwyczajona do mojego kwiecistego sposobu wysławiania się, że bardzo trudno byłoby mi przejść jakąś radykalną przemianę.

Wspomniany wyżej pan L. T. wydał ,,Złego” w Roku Pańskim 1955. Jedenaście lat później Sergio Leone nakręcił ,,Dobrego, złego i brzydkiego”. W 2015 roku Łukasz Palkowski wyreżyserował serial ,,Belfer”, który ja osobiście bardzo polubiłam. Na YouTube pojawił się film, ukazujący – przy wykorzystaniu muzyki z filmu Leone – tego ,,złego” rodem z ,,Belfra”. Proszę Państwa, przed Państwem ten ,,zły”… przed Państwem – Grzegorz Molenda!