Taki… nietypowy… hotel

Na osobę Joanny Jagiełło natknęłam się już jakiś czas temu, kiedy to sięgnęłam po jej autorstwa dwie książki dla młodzieży. Jedna traktowała o kawie, druga o czekoladzie – jedna była ze szczyptą chilli, druga z odrobiną kardamonu. Książki mi się spodobały, ale jakoś – przyznaję! – nie zapamiętałam nazwiska autorki. Gdy więc na półce biblioteki wyszperałam ,,Hotel dla Twoich rzeczy”, autorkę z książkami skojarzyłam dopiero, gdy przeczytałam jej biogram umieszczony na skrzydełku okładki.

,,Hotel…” to pełna humoru opowieść o byciu: córką, wnuczką, żoną, matką, warszawianką, wreszcie zaś – pisarką. Opowieść o dwóch Córkach: Dużej i Małej. O dwóch Mężach (z których – zdaje się – tylko jeden był tym ślubnym). O pracy, o domu.  O codziennym życiu – takim, jakie zasadniczo ma każdy z nas. O przychodzeniu, o odchodzeniu. O miłości, czasem o jej braku. 

Nie, to nie jest babskie romansidło, nie jest też typowa książka obyczajowa. To książka o codziennym boksowaniu się z losem.