G*wno do gry

Tak się kończy próba wprowadzenia polskich znaków do odtwarzacza muzycznego na których odsłuchujesz utwór, co wyszedł spod pióra Młynarskiego. Słowa „Głowę noś do góry” zostały przerobione na coś, co stało się tytułem niniejszego posta.

Młynarskiego słucham rzadziej niż dwoje pozostałych moich ulubieńców. Zaczęło się od przekonywania, że nie ma co bać się wójta, czyli notabene od utworu poznanego tego samego dnia, co „Ja nie chcę spać”. (A „Ja nie chcę spać” stała się jedną z moich ukochanych piosenek Kaliny.) Wcześniej, owszem, znałam jego teksty, ale nie wsłuchiwałam się w nie jakoś specjalnie. Natomiast, kiedy się w nie wsłuchałam, doszłam do wniosku, że też są świetne. Więc czasem i one lecą gdzieśtam… w tle mojego życia.

Oglądam teraz film.

To taka moja chwila odpoczynku.

Po bardzo, bardzo pracowitym tygodniu.