Z wizytą w Hogwarcie

Zbudziwszy się, a następnie skonstatowawszy (z niejakim przerażeniem), że jest godzina 7.30, ogarnąwszy się w trymiga – nie mając już czasu na spacer, skorzystałam – co zdarza mi się rzadko – z takiego dobrodziejstwa, jakim jest kopenhaskie metro.

Po dwugodzinnych zajęciach stwierdziłam, że chyba chwilę odsapnę (bo jednak nauka w języku angielskim wymaga ode mnie dużego skupienia), toteż poszłam napić się kawy…
Uczestniczyłam w anglojęzycznym wykładzie, odbywającym się w starych murach uniwersyteckich na Norregade. To jest taki… taki Hogwart.
Wnętrze też ma w sobie coś z Hogwartu.
Zdjęcie wprawdzie nieostre – ale – ze spaceru…
I hity.

 

(Nowe solarium. Jak taka cena, to chyba i ja się skuszę :p )
(Takie rzeczy – tylko w Fakcie! Lekkiego fioła tutaj mają na punkcie ekologii. Chyba nie ma czegoś, co nie byłoby określane mianem ,,ekologicznego” :p )